str. główna                  | życiorys | prace | recenzje | kontakt

Irena Huml
Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie
Listopad 1993

Aleksandra Trella Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, maj1998

Prof. Maria Zielińska
Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi 2002

Prof. Andrzej Banachowicz 
Akademia Sztuk Pięknych w Poznaniu 2002, luty 2002

Prof. Maria Zielińska      
Adriana Błaszczyk Zych odbyła studia w PWSSP w Łodzi w latach 1985 - 90. Studia specjalistyczne kontynuowała w Danii. Dzięki uzyskanemu w 1992 r. stypendium studiowała w Duńskiej Szkole Projektowania w Kopenhadze poszerzając swoje umiejętności o zakres druku na tkaninie. 
Jej zapał do pogłębiania wiedzy dotyczącej technik związanych ze sztuką włókna przyczynił się do ukończenia wielu dodatkowych kursów m.in.: czerpania papieru technologią japońską, wytwarzania papieru amate, kursy barwienia włókien, batiku i malarstwa na jedwabiu. Nabytą wiedzę miała okazję zweryfikować, a także poszerzyć o nowe aspekty i doświadczenia pomagające określić jej własną postawę twórczą w czasie pobytu w Meksyku w latach 1993 - 1997.
    Szerokie zainteresowania Adriany, jej temperament osobisty i artystyczny, potrzeba nieustającego działania twórczego oraz zaangażowanie w podjęte prace 
i czynności zaowocowały dość imponującym, jak na tak młodą osobę, dorobkiem artystycznym.
    Twórczość artystyczna Adriany Błaszczyk Zych usytuowała się w obrębie sztuki włókna. Autorka nie przeprowadza jednak rozgraniczeń w zakresie uprawianych dyscyplin. Myślę, że czuje się malarzem tworzącym w różnych technikach i na różnych podłożach. W swych pracach stosuje zarówno technikę batiku i malarstwa jak i splot tkacki, czy też papier ręcznie czerpany, własnoręcznie wykonany, którego użycie do rozmaitych kompozycji ma u podstaw ideę świadomego tworzenia dzieła "od początku do końca".
    Przyglądając się całej twórczości Adriany można odnieść wrażenie, że poszukuje ona ciągle nowych rozwiązań w zakresie mediów włókna, w istocie jest to raczej poddawanie się ciągle nowym pasjom technologicznym i naturalną koleją rzeczy - potrzebie sprawdzenia ich, a po wyeksploatowaniu, odejścia, by po jakimś czasie ponownie po nie sięgnąć, już z pewnym dystansem i zamiarem innego zastosowania wybranego medium. Sądzę też, że użyte materiały, czy techniki nie mają dla niej zasadniczego znaczenia. Interesuje ją raczej końcowy efekt, zespół wrażeń, nastrój i to, "co" uzyskuje, realizując własną ideę, a nie "jak". Różnorodność prac Adriany pozostaje, więc wyłącznie w sferze doboru środków służących do wyrażenia myśli, odczucia emocji, notacji wrażeń i spostrzeżeń.
    Adriana Błaszczyk Zych jest wrażliwa na otoczenie. W zależności od miejsca, w którym przebywa - pojawiają się inspiracje. Udział w warsztatach twórczych i plenerach pobudził jej wyobraźnię do tworzenia kompozycji przestrzennych, jakże odmiennych od tych, z którymi startowała po dyplomie. W tamtych, trójwymiarowych pracach dominowała wielowarstwowość, transparentność i gra świateł. Teraz powstały "naziemne obrazy", w których wątek i osnowę zastąpiły ziemia i rośliny. Te linearne kompozycje w otwartej przestrzeni dały początek kolejnym cyklom para-graficznym, tworzonym w technice papieru ręcznie wytwarzanego. Powstały one pod wpływem obserwacji natury, pejzażu meksykańskiego, struktury ziemi oraz rysunków naskalnych oglądanych w okolicach Zacatecas. Miejsca, w którym przebywała i pracowała.
    Fascynację naturą i naturalnymi barwnikami odnaleźć można w cyklu batików na jedwabiu. Jedwab, - który jak żadne inne włókno, dodaje barwom blasku i głębi stał się ulubionym podłożem dla zabaw z batikiem. "Batikowe obrazy" wykonane tradycyjną techniką jawajską charakteryzujące się wspaniałym kolorytem zainspirowanym meksykańskim pejzażem i słońcem, które "nieustannie świeci" wydają się być tym celem, do którego artystka zdążała.
    W dwóch kolejnych cyklach tkanin batikowych o nazwie "Huipiles" i "Droga Krzyżowa" fascynacja naturą zeszła na plan dalszy. Zmieniły się treści wypowiedzi plastycznej, być może, dlatego, że są to już reminiscencje przeżyć meksykańskich.
"Huipiles" odzwierciedlają zachwyt autorki dla ornamentu, kolorytu i symboliki tradycyjnego stroju Indianek, a także rodzaj nostalgicznej tęsknoty za specyficzną atmosferą Meksyku. Tęsknota ta, jak widać z dalszych prac towarzyszy Adrianie do dnia dzisiejszego.
    Cykl tkanin zapoczątkowany przez "Drogę krzyżową" jest wynikiem fascynacji znakiem Krzyża - pięknego, prostego znaku graficznego i wymownego symbolu.
"Droga krzyżowa" - to obraz naszej drogi przez życie, to strach człowieka przed złem i cierpieniem, to jego dążenia, pragnienia i radości". Płaszczyzny pokryte linearną fakturą krzyży symbolizują być może tłumy ludzi uczestniczących w nabożeństwach i procesjach, przy czym każdy z krzyży jest odmienny - tak jak ludzie w tłumie, pozornie jednakowi i oddani jednemu celowi, a jednak różni.
    Konstrukcję tkanin stanowią pionowe bryty budowane przeważnie na zasadzie poliptyku, usytuowane płasko lub przestrzennie. Podziały poziome, pozornie dowolne, lecz w rzeczywistości starannie przemyślane, podkreśla płynne, akwarelowe rozmycie barw, powodujące pewną iluzję ruchomości płaszczyzny. Złudzenie ruchu powoduje też lekkie falowanie jedwabnej tkaniny. Odnosi się wrażenie własnego uczestnictwa w procesji w tym falującym ruchu ludzi i krzyży.
    Mimo powagi sugerowanego przekazu tkaniny są barwne, radosne, pięknie poróżnicowane w nastroju i bardzo jednorodne w formie, skali i konstrukcji.
Symbolika meksykańskich huipiles powraca w dwóch kompozycjach nazwanych "Namiot Szamana Południa" i "Namiot Szamana Północy" utrzymanych w ciemnych, głębokich i intensywnych barwach. Cześć prac zwieńczona jest u góry trójkątną formą - kapturem, zamykającym i łączącym jednoczenie całość tkaniny, czasem jest to forma przestrzenna, kiedy indziej zupełnie płaska.
    Jedwabne tkaniny Adriany Błaszczyk Zych są zaproszeniem widza do tajemniczego i bogatego świata, w którym człowiek może ulec przemianie, - jeśli tylko w to uwierzy.
    Są też, jak mówi autorka "przypomnieniem o przemianach w życiu człowieka, o jego obawach i potrzebie duchowego wsparcia".
Ale przede wszystkim mają cieszyć i zachwycać widza bajkową głębią różnorodnych barw, bawić grą światła przenikającego przez jedwabną materię czyniąc z niej swoisty witraż i to wystarczy, jeśli nawet nie w każdym zdołają wzbudzić głębsze refleksje.

Prof. Maria Zielińska 
Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi 2002

 <   wstecz

sponsored by Wiktor Zajkiewicz, created by A4 STUDIO